Rozmowa z Jolantą Lothe
i Piotrem Lachmannem

- Co to jest miłość?
Piotr
: - To jedna z największych mistyfikacji na świecie, rodzaj złu-
dzenia optycznego. Zakochałem się w obrazie Joli, a ponieważ jej obraz jest z nią zrośnięty, musia-
łem zakochać się w całości i przy-
jąć ją z tzw. całym dobrodziejst-
wem inwentarza. Każdy artysta, zwłaszcza poeta i malarz jest nie-
poprawnym idealistą...
- W jakim stopniu twój wyimagi-
nowany obraz Joli zgadza się
z prawdziwą Jolantą Lothe?
Piotr
: - Chyba w tym samym sto-
pniu, w jakim obraz świata widzia-
ny w telewizji ma się do świata rzeczywistego. Moją pasją stało
się dzielenie obrazem Joli z inny-
mi poprzez nasz specyficzny
teatr.
- Ty także jesteś artystką. Czy również zakochałaś się w wyi-
dealizowanym obrazie Piotra?

Jola: - Na swoją zgubę tak. Jest dwóch Piotrów - ten prawdziwy i ten drugi, idealny.
Piotr: - Jan Kott, literaturoznawca, znawca Szekspira, twierdzi, że do łóżka idą zawsze cztery osoby: dwie realne i dwie wyidealizowane. I że zawsze prędzej czy później dochodzi do konfrontacji, a w kon-
sekwencji do konfliktu. Nam, przy-
najmniej częściowo, udało się zła-
mać tę regułę, bo poszliśmy na scenę i tu rozgrywamy nasz akt miłosny...
- Co było szczególnie widoczne w przedstawieniu "Akt-orka"...
Piotr
: - W odróżnieniu od Jana Ko-
tta twierdzę, że - gdy spotyka się dwoje ludzi w tzw. dojrzałym wieku - to w ich miłości uczestniczą do-
datkowo jeszcze osoby z ich prze-
szłego życia miłosnego. Na pewno nie jest przypadkiem, że do nasze-
go wspólnego teatralnego "aktu mi-
łosnego" wykorzystaliśmy sztukę zmarłego męża Joli - Helmuta Kaj-
zara, który jednocześnie był moim przyjacielem.
Jola: - Z mojej strony był to akt mi-
łosny jedynie wobec Piotra. Dzięki niemu weszłam na nową drogę w życiu osobistym i zawodowym. Spektakl "Akt-orka" poświęciliśmy Helmutowi Kajzarowi chcąc w ten sposób wskrzesić jego tekst, a
tym samym przedłużyć życie jego sztuki.

- I przedłużyliście o 10 lat, tyle bowiem graliście "Akt-orkę".
W ten sposób wytworzył się swoisty "trójkąt małżeński": ko-
bieta, duch męża i żywy kocha-
nek...
Piotr
: - To jest jeszcze bardziej skomplikowana "geometria miłos-
na". Uczestniczą w niej także na-
wiedzające mnie duchy moich ży-
jących bliskich.
- Gdybyście nie robili razem te-
atru, czy wasza miłość byłaby możliwa?
Jola
: - Na pewno krócej by trwała i nie byłaby tak pasjonująca. Nasz związek jest karmiczny: sprawdziła się nam wróżba z chińskiej "Księgi
start
<<  WSTECZ
ciąg dalszy wywiadu >>
JOLANTA, DUCH MĘŻA i ŻYWY KOCHANEK - Super Express nr 5; (6.01.1995)    Małgorzata Malicka
do eseju Piotra Lachmanna