W 1985 roku odbyła się na Małej Scenie Teatru Powszechnego - dzięki otwartości dyrektora Zygmunta Hubnera - premiera pierwszego spektaklu videoteatru p.t. "Akt orka" na podstawie sztuki Helmuta Kajzara "Gwiazda" i in-
nych jego tekstów. Była to, jak pi-
sał jeden z recenzentów, "pierw-
sza demonstracja teatru nowych technologii w Warszawie". Od te-
go czasu teatr rozwinął swoją for-
mułę kombinacji żywego planu ak-
torskiego i planu nagranego, kon-
frontacji obecnego na scenie ak-
tora z jego odbiciami w monito-
rach, "lustrach innych czasoprze-
strzeni", której celem było i jest podważenie linearności czasu. Mimo że nasze poczynania zosta-
ły natychmiast zauważone zagra-
nicą i uznane za pionierski krok,
w Polsce dopiero z czasem do-
czekaliśmy się zrozumienia dla naszych intencji. Marian Grześ-
czak zobaczył w naszym "ekspe-
rymencie" jako pierwszy udaną próbę godzenia humanistycznego
przesłania i techniki. Fakt, że ws-
półpracowali z nami twórcy z in-
nych dziedzin, tacy jak Bożenna Biskupska, Szabolcs Esztenyi, Tadeusz Gadzina, Krzysztof Knit-
tel, Hanna Krall, Maria Iwaszkie-
wicz, Piotr Moss, Daniel Pigoński, Waldemar Pokromski, Leszek Puchalski, Jadwiga Rappe, Wie-
sław Rosocha, Tadeusz Róże-
wicz, Franciszek Starowieyski, Artur Stefanowicz, Piotr Subotkie-
wicz, Rafael Rogiński, Magdalena Wajzner, Marian Wasiółka, Jacek Urbaniak, Marcin Ziętek, ale i kole-
dzy-aktorzy: Anna Chodakowska, Wiesław Komasa, nieodżałowanej pamięci Teresa Marecka, Monika Niemczyk, Jan i Maria Peszkowie, Adam Woronowicz, Małgorzata Zajączkowska, Jerzy Zelnik, Ewa Ziętek i wielu innych, również do-
wodzi, że chodziło nam nie o eks-
peryment dla samego ekspery-
mentu, lecz że chcieliśmy wypró-
bować humanistyczny potencjał techniki video, tworząc - w prze-
ciwieństwie do telewizji - rodzaj
"bliskowizji", które również aktors-
two i jego tajniki przybliżają widzo-
wi. Niektóre spektakle prezentowa-
liśmy ponad 100 razy ("Akt orki" - 180 razy), inaczej niż to się dzieje w teatrach alternatywnych lub w sztuce performance i wideo-artu, gdzie często spektakl jest jednora-
zowy. Do tej pory publiczność nie odczuła znużenia naszą metodą twórczą, reagując żywo i wciąga-
jąc się w grę, której jest współtwór-
cą, bo akt czynnego patrzenia wi-
dza jest warunkiem powodzenia samej metody. Gościliśmy na licz-
nych festiwalach i przeglądach sz-
tuki, w Polsce i zagranicą, repre-
zentując Warszawę i nowy polski teatr. Występy zagranicą zaskaki-
wały krytyków i widzów; nie spo-
dziewano się teatru tego typu z kraju, uchodzącego za wylęgarnię teatru Ÿródeł i korzeni. W pewnym sensie też należymy do tego nurtu, parokrotnie nawiązywaliśmy do najstarszych tradycji teatru euro-
pejskiego - przy pomocy nowych narzędzi. Również nasze najnow-
start
<<  WSTECZ
ciąg dalszy artykułu >>
    20 lat Lothe Lachmann Videoteatru Poza                               Peter Lachmann